czwartek, 13 lutego 2014

Przeprowadzam się - trzymajcie kciuki!

A więc nadszedł wreszcie ten moment - przeprowadzam się na prawdziwy serwer, prawdziwy adres WWW, prawdziwy hosting...

 www.cottoncafe.pl


Żegnaj "guglowy blogerze"!
Przeżyliśmy razem wiele pięknych chwil, ale pora się rozstać.
A to dopiero początek zmian - mam nadzieję, że szykuje się piękna podróż, wypełniona belami cudownych bawełnianych tkanin... ;)

Zapraszam Was na www.cottoncafe.pl i trzymajcie kciuki, by los w roku 2014 był dla mnie łaskawy.

 nowe perspektywy

czwartek, 6 lutego 2014

Wyposażenie pracowni - Sizzix Big Shot

Zobaczcie, co przyniósł mi wczoraj kurier.



Ale pozwólcie, że zacznę od początku i opowiem, co skłoniło mnie do tego zakupu.
Jak wiecie, zaczęłam żmudne, ale gruntowne porządkowanie pracowni. W związku z tym powyciągałam ze wszystkich zakamarków kawałki tkanin. Wiele z nich było za małych, by je ułożyć razem z innymi zapasami, ale też za dużych, by je wyrzucić. To typowy problem quilterki - resztki czyli "scraps" (skrapy?).

Resztki z resztek - to już tylko do wypełnienia poduszek...

Zaczęłam wycinać z nich kwadraty w dwóch wielkościach - bok 25,5 cm (czyli standardowe 10 cali - rozmiar Layer Cake) i niestandardowe, ale wygodne 10 cm (jak się później okazało - błąd!). Wycinanie zajmowało mi całe wieki, a im dłużej cięłam, tym bardziej krzywe wychodziły mi kwadraty. W końcu któregoś wieczora stwierdziłam, że przy moim nieustannym braku czasu nie mogę poświęcać całych tygodni na wycinanie "precut-ów" (czyli kształtów, które następnie wykorzystam do robienia quiltu).

Weszłam na stronę polskiego dystrybutora Sizzix i kupiłam maszynkę i jeden wykrojnik w kształcie kwadratu o boku 4,5 cala (ok. 11 cm). 
UWAGA! Jeśli jesteście zainteresowane zakupem, nie kupujcie zestawu początkowego dostępnego na stronie, ponieważ jest on przeznaczony dla osób zajmujących się scrapbookingiem. Najlepiej dokładnie zapoznać się z oficjalną stroną Sizzix, na której jest specjalny dział dotyczący quiltingu.

Wykrojnik w kształcie kwadrata o boku 11 cm

Chyba nie muszą mówić, że maszynka działa jak marzenie i cudownie skróciła czas przygotowywania tkanin do szycia. Nie wspominając nawet o tym, że tkaniny są ZAWSZE idealnie równe. A to przecież dopiero początek. 

Zobaczcie na poniższym filmiku, co można zrobić za pomocą tej maszynki:


Kiedy już trochę się ogarnę, przygotuję długi i bardziej konstruktywny post na temat Sizzixa. Chciałabym też go porównać z konkurencyjnym AccuQuilt. I oczywiście pochwalić się projektami, które zrealizuję przy jego pomocy.


A tymczasem - wracam do wycinania kwadratów... :)
Miłego popołudnia.
M.

wtorek, 28 stycznia 2014

Chwalę się / Show and tell tuesday

It's the first time I'm taking part in a link-up party. And my "show and tell" today is supposed to explain my silence for the last couple of days.
Po raz pierwszy uczestniczę w "link-up party", stąd post dwujęzyczny. A właściwie to chciałam wytłumaczyć kilkudniowe milczenie.



IMG_6373

It all started with cleaning my studio - I have quilte a lot of fabrics that cannot be used for quilting but are great quality clothing fabrics. So, I decided to make a skirt.

Wszystko zaczęło się od sprzątania pracowni - pamiętacie, jak wspominałam, że mam sporo tkanin ubraniowych, które absolutnie nie nadają się do quiltów? No więc z mniejszych kawałków postanowiłam uszyć spódniczkę. 




The skirt is sooooo adjustable - with an elastic band, you can adjust the width of the waist. A mesh sewn into the lining can be cut to the desired length. And the lining is pure cotton, seams are stitched perfectly with overlock, there is a hole to hide the elastic band... LOVELY!
Spódniczka jest baaaardzo uniwersalna - dzięki elastycznej gumce można dopasować szerokość w pasie na każdą dziewczynkę. A siateczkę przyszytą do podszewki można skrócić do odpowiedniej długości. A w dodatku podszewka z czystej bawełny, szwy idealnie przeszyte na overlocku, obrobiona dziurka z tyłu, by schować gumkę... CUDO!



This is where I have a confession to make: I do not like to make anything in single copies. I like to create a series to try out different options, color combinations, technical solutions. So instead of one lovely skirts ...
W tym miejscu muszę się do czegoś przyznać: Nie lubię robić niczego w pojedynczych egzemplarzach. Lubię tworzyć seriami, żeby wypróbować różne możliwości, zestawienia kolorystyczne, rozwiązania techniczne. No więc zamiast jednej ślicznej spódniczki...



... I made seven of them!
... Zrobiłam ich siedem!!!


Six pictured, one's missing / Jedna gdzieś się schowała.

Happy sewing! / Miłego (szyciowego) wieczoru!


niedziela, 26 stycznia 2014

Ekonomia tkanin - cz. 1 Wprowadzenie

Kiedy po raz pierwszy natknęłam się na blogi poświęcone szyciu quiltów i zaczęłam odkrywać ogromny i różnorodny świat patchworków, uderzyło mnie bogactwo kolorów, wzorów i tkanin, jakimi operują quilterki. Najlepsze z nich potrafią doskonale łączyć ze sobą kolory, by podkreślić wzór kapy, ale też dopasować ją do wnętrza i osoby, dla której jest przeznaczona.



Nic więc dziwnego, że zaczęłam szukać specjalistycznych tkanin do quiltingu, żeby i moje quilty były takie kolorowe i piękne... I tu zaczęły się schody. Oczywiście sklepów z tkaninami nie brakuje - powiedziałabym wręcz, że jest ich tak wiele, że można się wśród nich pogubić, ale...


No właśnie - jak to zwykle bywa, chodzi o pieniądze.
Ceny tkanin od projektanta są, delikatnie rzecz biorąc, zabójcze! I chociaż można zacisnąć pasa, opróżnić skarbonkę i od czasu do czasu kupić jedną czy dwie tłuste ćwiartki, to na dłuższą metę (nie wspominając nawet o sprzedaży) po prostu się to nie opłaca.


moja ostatnia zdobycz - 36 tłustych ćwiartek

Szczerze się przyznam, że mam opory przed rozdawaniem swoich wyrobów, zwłaszcza tych wykonanych z tkanin od projektantów. Czy obdarowana osoba zdaje sobie sprawę, jaki jest koszt uszycia takiego prezentu? Czy będzie go szanować (choćby z szacunku dla mojej pracy i pieniędzy, jakie wydałam)? Czy nie poczuje się skrępowana, otrzymując stosunkowo drogi prezent?

Ale co z tym można zrobić? Zasypać własny dom quiltami i innymi pikowanymi wyrobami? Szyć tylko sporadycznie? Nie dawać quiltów w prezencie? 
A może jednak da się znaleźć wyjście z tej sytuacji, nie rujnując portfela? Czy to w ogóle możliwe...?

TAK! To jest możliwe, choć nie jest proste. 
Ale wystarczy podejść do tematu taktycznie, zastosować kilka prostych reguł i rękodzielnicze hobby może być równie efektowne, jak i oszczędne. 


O tym właśnie będzie moja nowa seria postów. Postanowiłam nazwać ją "Ekonomia tkanin", bo w przeciwieństwie do innych postów, tu chodzi mi wyłącznie o względy finansowe (no dobra, a także troszeczkę o względy ideologiczne...) 

Chciałabym przynajmniej raz w miesiącu napisać o tym, jakie są moje pomysły i doświadczenia w tym zakresie. Będę opowiadać, co robię, by moje szyciowe finanse nie wymknęły się spod kontroli (nawet jeśli nie zawsze udaje mi się poskromić mój apetyt na drogie tkaniny od projektantów). A czy Wy macie jakieś sposoby na tańsze szycie?

Pozdrawiam,
M.

niedziela, 19 stycznia 2014

Tworzenie "stasha" czyli jak stworzyć własną kolekcję tkanin do quiltingu - cz.2 Porządki w pracowni

Słowo się rzekło - moja pracownia wygląda jak pobojowisko i ukrywanie tego przed światem na pewno nie pomoże mi w realizacji tego wyzwania.

A więc - oto dowody mojej klęski organizacyjno-porządkowej:



przezroczyste pudełka na tkaniny

Chociaż trzymam tkaniny w przezroczystych pudełkach (dla lepszej orientacji, gdzie co jest), przy każdym projekcie większość z nich ląduje na ziemi i zazwyczaj już nie wraca do pudła. A jeśli wraca, zazwyczaj jest wrzucona byle jak, pognieciona i z przyczepionymi nitkami lub ścinkami innych tkanin. :( 


kosz na ścinki

Miałam ambitny plan, by ścinki tkanin wrzucać do specjalnie przygotowanego kartonu zamiast do kosza jak zwykłe śmieci, by w wolnej chwili (a zdarzają się jeszcze takie?!) wybrać i odłożyć większe ścinki (na scrap quilt), a te mniejsze użyć jako wypełnienie do projektów typu "upcykling".  
Niestety w praktyce wrzucam tu wszystko jak leci, a kartonu często używam jako miejsce, gdzie mogę "na chwilę" odwiesić jakiś WIP (czyli Work In Progress). Użyłam raz ścinków do wypełnienia walcowatych roboczo-poduch na moje łóżko (pokaże je innym razem), a po jakimś czasie znalazłam w nich agrafkę (Na szczęście zapiętą!) i 3 szpilki (A przecież zamierzałam na nich spać!!!)


półki i szuflady na tkaniny, wypełnienia, projekty w toku i akcesoria

Mam ogromną szafę (250 cm szerokości, wysoka pod sam sufit), która miała mi pomóc w organizacji tkanin i dodatków do szycia. Jednak jedyny element, który jest naprawdę przydatny, do przesuwne drzwi do szafy, dzięki którym mogę wrzucić wszystko, co pałęta mi się po podłodze i zasunąć drzwi, żeby nie widzieć tej katastrofy.

W dodatku przypadkowo stałam się szczęśliwą właścicielką sporej ilości wysokiej jakości tkanin ubraniowych, które nijak nie nadają się do szycia patchworków (większość tkanin jest elastyczna) i nie do końca pasują do mojego stylu ubierania. Są jednak zbyt ładne i dobre jakościowo, by po prostu się ich pozbyć. A więc trzymam je, ale nie mogę zmusić się, by coś z nich uszyć.


To tylko niewielka część moich tkanin ubraniowych - idealne na garsonki, kostiumy do pracy, jest nawet błyszczący czarny dżersej na kreację sylwestrową... Absolutnie nie moje klimaty. :(

Co robić?! Co robić?! Pomóżcie!
M.

sobota, 18 stycznia 2014

Organizacji zapasów materiałowych ciąg dalszy

Nie wiem, czy zauważyliście, ale w ostatnim czasie szyję tylko z czarno-białych i szarych tkanin. Zero koloru.

quilt w koła nr 3

Szczerze przyznam, że ten stan zaczyna mnie powoli nużyć, ale postanowiłam sobie, że nie zacznę szyć w kolorach, dopóki nie uzupełnię swoich zapasów materiałowych na tyle, aby mieć w czym wybierać. Dokonałam kilku zakupów w sklepach krajowych i zagranicznych, ale z oczywistych względów nie były to wystarczające zakupy (czy jakakolwiek prawdziwa crafterka uważa, że ma dość tkanin...?).

 Moje ostatnie zakupy - chyba polubię brukselkę :)

moje zakupy są raczej spontaniczne (kompulsywne!!) niż zorganizowane

Dlatego postanowiłam na poważnie zająć się moim "stashem" - uporządkować wszystko, zorganizować i uzupełnić tak, aby bez problemów móc realizować bardziej ambitne projekty. A tymczasem czekają czernie i szarości. Tym większą mam motywację, by jak najszybciej zająć się tematem porządków w tkaninach.

Ktoś ma ochotę się przyłączyć? Jakie są Wasze sposoby na organizację tkanin i dodatków?

Pozdrawiam,
Małgosia

środa, 8 stycznia 2014

Ściana chwały - projekt w toku

Quilterki z prawdziwego zdarzenia mają "design wall" czyli ścianę wyłożoną flanelą, na której można dowolnie aranżować bloki lub aplikacje. 

Źródło: http://www.thequiltingedge.com/2012/08/duct-tapewho-knewdesign-wall-tutorial.html?m=1 (znajdziecie tam również tutek, jak wykonać taką ściankę)

Ja niestety nie dorobiłam się jeszcze własnej ściany i swoje projekty planuję na dywanie. A jeśli myślę za długo lub nie mogę się zdecydować, na moich blokach może położyć się moja labradorka lub zaczną biegać po nich dzieciaki. 

Ale nie narzekam. Bo mam wreszcie miejsce, gdzie mogę powiesić moje topy, by w spokoju dobrać do nich odpowiednią ramkę (czyli border - mam poważne problemy z nazewnictwem!).

Oto, co dziś wylądowało na mojej ścianie. 


To jest dopiero ramka wewnętrzna (inner border), muszę jeszcze doszyć czarną ramkę zewnętrzną, ale bardzo podobają mi się te łuki - tak miękko okalają wzór...

Uwielbiam "circle quilts"!